Orlen Warsaw Maraton 2019-04-14

14 kwietnia 2019
Orlen Warsaw Maraton 2019-04-14

20 km – cyk, fotka na fejsa. Biegniemy i mamy się wspaniale. Przed nami dłuuuga prosta, ale wcale się tym nie przejmujemy. Dawid poruszał się na rolkach i co jakiś czas niespodziewanie wyłaniał się zza zakrętu, pojawiał się nagle na moście… i relacjonował, jak nasi (Paweł 49:32, tata 51:52), co dzieje się w Poznaniu na połówce, że prezes nabiegał 1:26:xx, przez co prawie zakrztusiłam się wodą (Hubert, Ty dziku!). A my delikatnie z nóżki na nóżkę aż do 32 km, gdzie czekał na nas dłuuuugi, stroooomy podbieg. „Małe kroczki, pochyl się, pracuj rękami” – zarządziłam. Jednak podbieg okazał się silniejszy. Lekki marsz. Ale nie poddajemy się, lecimy dalej, Krakowskie Przedmieście, Warszawa tętniąca życiem, słońce. Żyć, nie umierać, biec do przodu! Niestety, zaczęły pojawiać się u nich pierwsze oznaki kryzysu. Było trochę marszu, „świńskiego truchtu”, ale cały czas poruszaliśmy się do przodu, trochę wolniej niż na początku, ale zawsze. Byle do mostu. Nogi zaczynają odmawiać posłuszeństwa, wcale im się nie dziwimy – trochę już sobie nabiegały. Byle do stadionu. Jeszcze agrafka pod stadionem.. „chyba ich pogięło”, emocje udzielają się Tomkowi. „Już niedaleko, dacie radę!” krzyczę. Obiegamy stadion dookoła i już wbiegamy na dywan, na ktorego końcu jest ona – upragniona, wyczekana META. Chwytamy się za ręcę i przekraczamy ją z uśmiechami. Mamy dwóch nowych maratończyków! Dystans pokonaliśmy w 4:36:45, w planach było ciutkę szybciej, ale… przecież zrobimy to sobie kiedy indziej, bo na mecie padła już deklaracja, że „jeszcze się odkujemy w Poznaniu!”.

To był naprawdę wspaniały bieg, gratuluję Tomkowi i Werze przezabawnego debiutu. Będziemy to wspominać jeszcze długo 😊 Relacja: Honda

Galeria

 

Strona:

12